Kolekcjoner hat tricków

Na półmetku rozgrywek II grupy ZINA klasy okręgowej liderem jest Rymer Rybnik. Zespół z dzielnicy Niedobczyce może pochwalić się tym, że grają w nim trzej piłkarze mający za sobą występy w ekstraklasie: Aleksander Kwiek (271 meczów), Przemysław Pitry (139) i Ołeksandr Szeweluchin (104). Ale w rundzie jesiennej usunął ich w cień 31-letni (urodziny obchodzi 16 grudnia) Dariusz Odon, który dla zdobył aż 19 bramek.

Snajper wyborowy Rymera nie jest znany szerszemu gronu kibiców, więc warto przybliżyć jego sylwetkę, bo to bardzo ciekawy zawodnik. Jak sam przyznaje, jest „samoukiem”, bo do klubu trafił dopiero, gdy był uczniem 1. klasy gimnazjum. – Wcześniej kopałem piłkę na podwórku lub na szkolnym boisku – mówi król strzelców rundy jesiennej w „okręgówce”. – Moim trenerem był mój dziadek, Bronisław Napierała, który ma już 92 lata i teraz tylko sporadycznie – ze względu na zdrowie – ogląda moje mecze. Wcześniej, gdy grałem w Polonii Niewiadom, czy Jedności Jejkowice, robił to regularnie. Właśnie w klubie z Niewiadomia rozpoczynałem przygodę z piłką nożną, a moim pierwszym trenerem był Jan Krzyżak. Grałem w ataku, ale nie byłem supersnajperem, chociaż kilka bramek w sezonie zawsze wpadło. Miałem też roczny epizod w szkółce piłkarskiej Cefpol Wodzisław, gdzie moim trenerem był Janusz Pontus. Wyglądało to tak, że trenowałem w Wodzisławiu Śląskim, a mecze grałem w Polonii.

Wyjątkowy pechowiec

– W 2007 roku wylądowałem w Jedności Jejkowice, gdzie zostałem wypożyczony na rok. Grałem w Śląskiej Lidze Juniorów, łącząc grę z nauką. Potem dostałem propozycję występów w zespole seniorów, grającym w „okręgówce”. W 2008 roku poszedłem do pracy, ale nie w kopalni. W KWK „Rydułtowy” jestem zatrudniony od 2010 roku, a od roku jestem ratownikiem górniczym – dodaje snajper Rymera.

Przez kilka lat Dariusz Odon nie wyróżniał się spektakularnymi wyczynami. Wiosną ubiegłego roku dopadł go jednak pech. – Doskonale pamiętam, że było to 16 maja – wspomina. – W trakcie meczu złamałem piętę i do końca 2017 roku nie wybiegłem na boisko. Klub z Jejkowic zostawił mnie samego, nie interesował się moim leczeniem, rehabilitacją itp. Pomocną dłoń wyciągnął wtedy Rymer. Trener Michał Podolak, z którym wcześniej pracowałem w Jejkowicach, przekonał mnie, bym dołączył do jego zespołu. Rymer załatwił mi lekarza specjalistę, rehabilitację i w styczniu tego roku zacząłem trenować w Niedobczycach. Wiosną rozegrałem pięć meczów i… znowu dopadła mnie kontuzja. Na szczęście nie odnowił się stary uraz. Odezwała się pachwina i sezon miałem z „głowy”.

Za namową żony

Miałem wtedy myśli, by już nie wracać na boisko, ale żona Martyna zachęcała mnie do tego. No i uległem – zwierza się zawodnik. – Podpowiedź okazała się trafna, bo runda jesienna obecnego sezonu była najlepsza w mojej przygodzie z piłką. Rozgrywki zacząłem w ataku, tworząc duet z Marcinem Moskalem. Nie liczyłem strzelonych goli, bo on się tym zajmował (śmiech). Do pewnego momentu szliśmy – jak to się mówi – łeb w łeb, ale potem mu odskoczyłem. W tej chwili mam 19 bramek, „po drodze” zaliczyłem trzy hat tricki – z Naprzodem Rydułtowy (8:0), Naprzodem Lipiny (6:1) i Pierwszym Chwałowice (5:0), a w meczu z Czarnymi Pyskowice (5:0) udało mi się zdobyć nawet 4 bramki! Może mój dorobek strzelecki faktycznie robi wrażenie, ale twardo stąpam po ziemi i wiem, że żaden klub z wyższej ligi nie wyciągnie po mnie ręki. Może gdybym miał 10 lat mniej…

Uniwersalny żołnierz

Gdy do zespołu dołączył Przemysław Pitry, Dariusz Odon został przesunięty do drugiej linii. Trener Michał Podolak chwali swojego podopiecznego. – Darek nie marudzi, nie kwęka, tylko robi swoje – podkreśla szkoleniowiec. – Gdyby zaszła potrzeba, bez wahania stanąłby w bramce.

– Moje miejsce w ataku zajął Przemek, a ja gram na boku pomocy – uzupełnia Odon. – Jest mi obojętne, czy na lewej, czy na prawej stronie, choć jestem prawonożny. Czy wszedłbym między słupki? Oczywiście, bo już wcześniej to robiłem w sparingach, gdy nasz bramkarz się spóźniał, dojeżdżając na mecz po pracy. Czasami wyglądało to bardzo śmiesznie… Nie chcę mówić o swych zaletach piłkarskich, bo jest mi niezręcznie, a poza tym na ten temat powinni wypowiadać się trenerzy. Nie specjalizuję się w grze głową, choć kilka goli w ten sposób strzeliłem. Powiem jedno – braki techniczne nadrabiam ogromną walecznością.
Trzy pasje

Dariusz Odon kibicuje dwóm klubom – Barcelonie i Odrze Wodzisław. – Kiedy Odra grała w ekstraklasie, jeździłem na każdy jej mecz – przyznaje. – Gdy spadła do I ligi, też jeździłem, ale rzadziej, bo jej mecze kolidowały z moimi. Teraz nawet nie wiem, komu kibicować, bo w Wodzisławiu są przecież dwie Odry… Z tamtego okresu wzięło się moje hobby – kolekcjonuję bilety meczowe. Nie liczyłem dokładnie, ale mam ich ponad 200. Drugą moją pasją jest akwarystyka, ale największą oczywiście piłka nożna.

Źródło: sportdziennik.pl

Dariusz Odon z synem

Dariusz Odon z synem

Podwójne derby dla Rymera. Zima w czubie tabeli

W sobotę w lidze okręgowej Rymer zmierzył się z Chwałowicami, a w niedzielę rezerwy Rymera pojechały do Radziejowa w ramach c-klasy. W pierwszym pojedynku, przy pełnych trybunach, w nowych strojach, z oprawą patriotyczną i hymnem Polski na początku, Rymer odprawia z kwitkiem Pierwszego Chwałowice aż 5:0. Kolejnego hat-tricka zaliczył Dariusz Odon i ma już na swoim koncie 19 bramek. W niedzielę również nie było niespodzianki i Rymer wywozi pewne trzy punkty z Radziejowa po trafieniach Piotra Gawińskiego, Zbigniewa Gutta i Mateusza Wilczka. W okręgówce Rymer samotnie przewodzi w tabeli, bo Unia Książenice przegrała z rezerwami Piasta 3:1. W C-klasie Rymer zajmuje drugie miejsce, mając taką samą liczbę punktów co KS Kleszczów.

RYMER RYBNIK – PIERWSZY CHWAŁOWICE 5-0 (2-0)
1-0 1min. Dariusz Odon
2-0 40min. Marcin Moskal
3-0 57min. Dariusz Odon
4-0 60min. Robert Sitko
5-0 90+1min. Dariusz Odon

Rymer Rybnik: Łagoda – Pitry (88 Myler), Shevelyukhin, Kwiek, Sitko (66 Sałbut), Adam, Czarnecki (71 Szymała), Kachel, Marcol, Moskal (58 Powiecko), Odon
Pierwszy Chwałowice: Skrocki – Kosiba (46 Nieszporek) – Greiner (60 Sebastian), Smołka (63 Miur), Zniszczoł, Waśko, Stawinoga, Paprotny, Łaciok, Koczwara, Gawliczek

MKS 23 RADZIEJÓW-POPIELÓW – RYMER RYBNIK 0:3 (0:2)
0-1 25 min. Zbigniew Gutt
0-2 32 min. Mateusz Wilczek
0-3 80 min. Piotr Gawiński

Rymer Rybnik: Kutryba, Lupa, Marszolik, Gwioździk, Piskuła, Ciepły M, Skoczylas, Przekwas, Gutt, Wilczek, Gawiński, Pierchała, Gigla, Brachmański, Skowron, Hamrus, Kondrot, Zdanio.
MKS 23: Rudny, Stolarczuk, Bruździnski, Jureczka, Barczuk, Mulas, Abrahamczyk, Piechaczek, Kurtyka, Babilas, Zimoląg, Karwot, Swaczyna, Wiśniewski.

Tabela ligi okręgowej

Tabela ligi okręgowej

tabela c-klasa

Tabela c-klasa

Kolorowo na Tęczy

Wielowieś od zawsze była trudnym przeciwnikiem. Dobrze poukładana drużyna i specyficzne boisko gospodarzy, sprawiło iż mecz był wyrównany niemal do ostatniej minuty, a wysoki wynik nie oddaje w pełni przebiegu spotkania.

Arkadiusz Banik – prezes czwartoligowego KS Małapanew Ozimek, tak opisuje wydarzenia na boisku (blog Jestem na meczu):

Spotkanie mogło się podobać, ponieważ gospodarze twardo postawili się rybniczanom. Goście oczywiście od początku prowadzili grę, jednakże warunki pogodowe oraz murawa tego nie ułatwiały, a i Tęcza groźnie kontratakowała. Przez pierwsze pół godziny oba zespoły nie stworzyły klarownych sytuacji, a później w ciągu siedmiu minut profesorowie Rymeru nie pozostawili gospodarzom żadnych złudzeń. Najpierw w 37. minucie spotkania, znany z występów choćby w zabrzańskim Górniku, Aleksander Kwiek dopadł do odbitej piłki i dokładnym strzałem lewą nogą z 18-tu metrów po ziemi pokonał golkipera gospodarzy. Po kolejnych trzech minutach było już 0-2. Na strzał półwolejem z niemal połowy boiska zdecydował się były stoper Górnika Zabrze – Szeweluchin, a potężnie uderzona futbolówka efektownie przelobowała źle ustawionego bramkarza Tęczy! Bramka z cyklu stadiony świata rozradowała zawodników Rymeru na tyle, że po kolejnych trzech minutach w zasadzie rozstrzygnęli mecz. Po kontrataku gości, w polu karnym został powalony skrzydłowy z Rybnika i do jedenastki podszedł Przemysław Pitry. Były zawodnik m.in. poznańskiego Lecha spokojnie pokonał golkipera miejscowych i w 44. minucie było już 0-3. Po chwili sędzia zakończył pierwszą część meczu, a zmarznięci fani obu zespołów tłumnie stawili się w kolejce po napoje i kiełbaski.

Druga odsłona wyglądała nieco inaczej niż pierwsza, a wynikało to z faktu, iż pewnie prowadzący goście nie forsowali już tempa. Dlatego też to gospodarze mieli nieco więcej z gry i zdobyli nawet kontaktową bramkę, jednakże przez spalonego nie została ona uznana. Zresztą oba zespoły miały kilka niezłych sytuacji na zanotowanie trafienia, jednak żadna z nich nie została wykorzystana. Ostatecznie rezultat nie uległ już zmianie, w efekcie czego Rymer pozostał na fotelu lidera rozgrywek, a drużyna gospodarzy na 11-tej lokacie. Podsumowując można stwierdzić, iż dość wyrównany mecz został rozstrzygnięty przez trzech niezwykłych – na tym poziomie rozgrywek – zawodników, którzy pokazali swoje ogromne umiejętności i doświadczenie. A bramkę Szeweluchina na 0-2 z pewnością zapamiętam na długo!

TĘCZA WIELOWIEŚ – RYMER RYBNIK 0-3 (0-3)

0-1 36min. Aleksander Kwiek
0-2 38min. Oleksandr Shevelyukhin
0-3 43min. Przemysław Pitry

Tęcza Wielowieś: Łukasz Mazanek – Robert Smolarz (82 Kamil Mazalik), Kewin Bieniek, Mateusz Burda, Wojciech Gała, Fabian Iwan, Daniel Kalka (45 Marcin Burda), Andrzej Kaminiorz (45 Dawid Dziambor), Mariusz Knoppik, Marcin Rekus, Maksymilian Schutz
Rymer Rybnik: Michał Łagoda – Przemysław Pitry, Oleksandr Shevelyukhin, Aleksander Kwiek, , Szymon Plewka (48 Jakub Czarnecki), Robert Sitko (80 Kacper Powiecko), Szymon Adam, Roland Kachel, Mateusz Marcol (86 Dawid Szymała), Marcin Moskal (70 Mateusz Sałbut), Dariusz Odon

Boisko Tęczy Wielowieś. W tle zawodnicy Tęczy i Rymera

Boisko Tęczy Wielowieś. W tle zawodnicy Tęczy i Rymera